sobota, 9 czerwca 2012

"Prowadzę bloga, jestem super."

Jest coś niepokojącego w dzisiejszych blogach. Są jak zatrzęsienie, każdy chce mieć bloga, a blogerzy urastają do rangi ekspertów w każdej dziedzinie. Kiedyś, żeby przeczytać znanych i cenionych felietonistów, trzeba było udać się do kiosku po gazetę; żeby zobaczyć najnowsze trendy, trzeba było zaopatrzyć się w magazyn modowy, przejrzeć "rubryki towarzyskie", czy portale internetowe. Dzisiaj w miejsce portali, gdy "naprawdę" chce się zasięgnąć "wiedzy", trzeba po prostu czytać blogi, albo lubić dane strony na Facebooku. Zastanawiające jest jednak to, co sprawia, że właśnie ta KONKRETNA witryna staje się wyrocznią. Nie zawsze według mnie są to oczywiste kryteria. Wypowiem się na temat blogów modowych, ponieważ jestem ich regularną czytelniczką. Sama potrafię wymienić co najmniej 5 nazwisk, pseudonimów dziewczyn, które są w Polsce swoistymi guru w tej dziedzinie. Interesuję się modą, bardzo zwracam uwagę na wygląd swój, jak i otoczenia, dlatego, żeby być na bieżąco, śledzę również wpisy czołowych polskich trendsetterek. Zauważam, że jest to jakiś niesamowity fenomen. To już nie tylko miłość do mody, ale jakaś obsesja, która przestaje być modową gorączką, a jest obsesją na swoim punkcie, chorym głodem kretyńskich komentarzy w stylu. "piękne masz te pazurki kochana", "jesteś przepiękna, jak Ty to robisz, zazdroszczę"...Czy naprawdę nasze Blogerki są tak piękne, oryginalne i niezwykłe, że stanowią źródło kompleksów dla nastolatek? Nie zauważam w ich stylizacjach niczego, czego posiadać nie może zwyczajna dziewczyna. [Ciuchy od projektantów to zazwyczaj zdobycze z lumpeksów, albo gratisy]. Czy tak wielkim osiągnięciem jest pomalowanie każdego paznokcia na inny kolor?! Czy czymś niezwykłym jest wypranie spodni w ACE?! Przerażające jest, że tak zwyczajne pomysły, do tego nieautorskie, stają się powodem do zachwytu i tak płytkich komentarzy. [żebyśmy się dobrze rozumieli, szukanie inspiracji to jedno, zachwyt nad czymś zupełnie nieodkrywczym, to drugie]. Coraz mniej na blogach modowych jest o samych pokazach, nowościach, trendach, a coraz więcej o "Warszawce", "buziaczkach celebrytów" i tym co dostało się za darmo. Szerzące się blogerskie cwaniactwo i puste lansiarstwo to coraz częstsze zjawisko czołowych blogów modowych. Swoją drogą, najczęściej zastanawia mnie, czy okazje takie jak: matura czy Wigilia również są powodem do chwalenia się swoim "outfitem"? Czy istnieje gdzieś hierarchia priorytetów?! I czy te dziewczyny mają jakieś inne obowiązki, skoro średnio co 30 minut, wrzucają swoje zdjęcia, linki i posty, na które mamy "czekać z niecierpliwością", a które coraz częściej są stekiem autopromocyjnych zdjęć, sponsoringu i namawiania do klikania na "lookbooku"? Może warto po prostu założyć "photobucketa" i nie udawać, że ten regularny lans wiąże się z  ideą posiadania stylu i dziedziną kultury, jaką jest moda? Moda to przede wszystkim zjawiska kulturowe, inspiracje i zachowania społeczne, a "blogoszał" jest zdecydowanie jednym z fenomenów dzisiejszego świata mody. W większości pozytywnym, ale również niepokojąco popularnym w swoich ww. negatywnych aspektach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz